Kolejna próba charakteru
Jest 6 rano. Leniwie budzi się kolejny upalny dzień. Słoneczko odważnie przyświeca, śpiewają ptaszki, a na trawie wysychają resztki porannej rosy....
Idziemy wraz z psami przez placyk porośnięty trawą koło budynków gospodarczych szpitala. Jesteśmy około 15 metrów od ogrodzenia. W pewnym momencie zza płotu wychodzi wprost na nas człowiek z luźno biegającym czarnym długowłosym owczarkiem. Panu udzielił się nastrój poranka, idzie leniwie, zadumany. Pies jak się okazało nie był już takim romantykiem.
To co teraz opiszę trwało może sekundę, może dwie... Czytanie opisu będzie na pewno dużo dłuższe
.
Zatrzymaliśmy się. Pies nas zobaczył, ruszył na nas z impetem (wiedziałam, że pies na osiedlu ma opinię szurniętego). Ja z Kitą byłam pierwsza, mój TŻ z Nekosławem za nami. Zrobiłam krok do przodu częściowo oddzielając Kitę. Kazałam jej zrobić siad. Z ust wydobył mi się jęk..."nieeeeee". Właściciel ocknął się z zadumy w momencie, kiedy pies już ruszył w naszym kierunku i próbował go słownie powstrzymać. Pies stanął dopiero po ostrym wrzasku "STÓÓÓÓÓJJJJJJJJJJ".
Ale na to, że się zatrzymał nie miała wpływu sama komenda. Był za blisko, żeby odpuścić.
Moje psy nie podjęły pyskówki. Były bardzo opanowane. Zachowały stoicki spokój. Na pierwszym planie była Kitka, która natychmiast zareagowała na moje polecenie "siad". Pies po prostu zgłupiał....
Gdyby nie strefił, to musiałabym puścić moje psiaki. Oj biedny byłby wtedy. Pewnie inaczej sprawy by się miały, gdyby moje psy były luzem, choć jeszcze nie miałam takiej sytuacji.
Jako szczenię Kitka bawiła się ze wszystkimi psiakami i uwielbiała ich towarzystwo. Kiedy miała niecały rok pojawił się Nekuś i za punkt honoru postawiła sobie obrone szczeniaka. Wtedy każdy pies był wrogiem. Teraz, kedy Neko dorósł, to Kitka scedowała na niego obronę stada. I choć całkiem inaczej reaguje na psy kiedy idzie sama (olewa je totalnie), to w towarzystwie Neka dalej jest czujna. A Neko... no cóż. Ma bardzo silną psychikę. On nie potrzebuje podnosić poczucia własnej wartości bezsensownym, szpanerskim szarpaniem się do innego psa... On zareaguje w momencie, który będzie tego wymagał, bez zbędnego puszenia się.
Nawet na ogrodzie mam spokój, kiedy za płotem "kłócą się" inne psy. Moje słoneczka olewają wiecznie jazgoczące na nie zza płotu sąsiadki - sznaucerki.
I to by było na tyle...
Miłego dnia
powrótIdziemy wraz z psami przez placyk porośnięty trawą koło budynków gospodarczych szpitala. Jesteśmy około 15 metrów od ogrodzenia. W pewnym momencie zza płotu wychodzi wprost na nas człowiek z luźno biegającym czarnym długowłosym owczarkiem. Panu udzielił się nastrój poranka, idzie leniwie, zadumany. Pies jak się okazało nie był już takim romantykiem.
To co teraz opiszę trwało może sekundę, może dwie... Czytanie opisu będzie na pewno dużo dłuższe
.Zatrzymaliśmy się. Pies nas zobaczył, ruszył na nas z impetem (wiedziałam, że pies na osiedlu ma opinię szurniętego). Ja z Kitą byłam pierwsza, mój TŻ z Nekosławem za nami. Zrobiłam krok do przodu częściowo oddzielając Kitę. Kazałam jej zrobić siad. Z ust wydobył mi się jęk..."nieeeeee". Właściciel ocknął się z zadumy w momencie, kiedy pies już ruszył w naszym kierunku i próbował go słownie powstrzymać. Pies stanął dopiero po ostrym wrzasku "STÓÓÓÓÓJJJJJJJJJJ".
Ale na to, że się zatrzymał nie miała wpływu sama komenda. Był za blisko, żeby odpuścić.
Moje psy nie podjęły pyskówki. Były bardzo opanowane. Zachowały stoicki spokój. Na pierwszym planie była Kitka, która natychmiast zareagowała na moje polecenie "siad". Pies po prostu zgłupiał....
Gdyby nie strefił, to musiałabym puścić moje psiaki. Oj biedny byłby wtedy. Pewnie inaczej sprawy by się miały, gdyby moje psy były luzem, choć jeszcze nie miałam takiej sytuacji.
Jako szczenię Kitka bawiła się ze wszystkimi psiakami i uwielbiała ich towarzystwo. Kiedy miała niecały rok pojawił się Nekuś i za punkt honoru postawiła sobie obrone szczeniaka. Wtedy każdy pies był wrogiem. Teraz, kedy Neko dorósł, to Kitka scedowała na niego obronę stada. I choć całkiem inaczej reaguje na psy kiedy idzie sama (olewa je totalnie), to w towarzystwie Neka dalej jest czujna. A Neko... no cóż. Ma bardzo silną psychikę. On nie potrzebuje podnosić poczucia własnej wartości bezsensownym, szpanerskim szarpaniem się do innego psa... On zareaguje w momencie, który będzie tego wymagał, bez zbędnego puszenia się.
Nawet na ogrodzie mam spokój, kiedy za płotem "kłócą się" inne psy. Moje słoneczka olewają wiecznie jazgoczące na nie zza płotu sąsiadki - sznaucerki.
I to by było na tyle...
Miłego dnia













